Piętnaście lat temu na Zachodzie miała miejsce premiera The Elder Scrolls III: Morrowind. Siedem miesięcy później, gra trafiła do Polski, dzięki CD Projektowi. Wielu graczy, mając ograniczone budżety stało przed dylematem: Morrowind, Neverwinter Nigts czy Icewind Dale 2. Była to końcówka złotych czasów erpegów.

morouind517


Morrowind w przeciwieństwie do pozostałych przedstawicieli wielkiej trójcy rpg miał swój unikalny świat – prowincję cesarstwa Tamriel o nazwie Vvardenfell (całe Morrowind jest znacznie większe). Świat przedstawiony w grze był  po prostu ogromny. W poprzedniej części gry, Daggerfall – mieliśmy do dyspozycji jeszcze większy świat, dorównujący wielkością Wielkiej Brytanii, był on jednak generowany proceduralnie, wskutek czego lokacje niezbyt się od siebie różniły. Inaczej było w Morrowind – grając w tą grę przez kilka lat, można liczyć się z tym, że spotkamy lokacje, których nie poznaliśmy wcześniej. Na chwilę obecną, to właśnie Morrowind ma realnie największy świat gry wśród gier z serii Elder Scrolls – większe niż późniejsze Oblivion czy Skyrim. Gra oferowała świetną jak na tamte czasy grafikę – aby móc się nią cieszyć w pełni, dobrze było posiadać sprzęt z nieco wyższej półki. Mimo tego, że była to wtedy najlepsza grafika w grach, nie trzeba było wydawać tak horrendalnych pieniędzy jak dziś – starczała karta graficzna oraz procesor ze średniej półki. Bardzo charakterystyczną cechą grafiki Morrowind jest rewelacyjnie ocieniowana woda – wiele osób uważa do dziś, że jest to niedościgniony wzór do naśladowania. Oprawa graficzna i muzyczna wprowadzały niesamowity i niepowtarzalny klimat – który czuć nawet dziś. Warto skorzystać z modów wspierających grafikę i zagrać w Morrowinda, albo śledzić projekt Skywind, który ma przenieść fabułę Morrowinda na silnik Skyrima.

 

pudełka kartonowe