Seria Mass Effect może niebawem pomachać na do widzenia graczom. Wszystko to jak by nie patrzeć, w pewnym sensie jest winą… Kanady. Gra zbiera niewystarczająco dobre wyniki – na serwisie metacritic, który agreguje różne opinie, widnieje średnia na poziomie 70/100 – to za mało jak na grę o takim budżecie. Do tego sama sprzedaż nie napawa optymizmem. Ale dlaczego tak się stało?

meffect417


Biorąc pod uwagę, że studio BioWare Montreal    zostało zredukowane do roli studia pomocniczego, możemy być pewni wcześniejszych podejrzeń. Otóż jak pisaliśmy wcześniej, za kiepską jakość animacji i wątpliwą jakość fabuły, odpowiada zespół który budowano nie na zasadzie kompetencji, a różnorodności – zgodnie z polityką rządku kanadyjskiego. Żeby było zabawniej, ten właśnie skład jak się nie dawno okazało, nie był w stanie w odpowiednim terminie nadążyć z odpowiedniej jakości animacjami – tak jakby uczył się animować po raz pierwszy w życiu. Nie zdążył bo dostał deadline, w którym znowu pojawia się państwo, a konkretnie – rok fiskalny. Grę trzeba było wydać jak najszybciej, żeby zmniejszyć koszta podatkowe. Dlatego też wątpliwej jakości grupa developerska popełniła tyle wtop, zarówno technicznych jak i fabularnych. Wskutek tego, gra stoi pod znakiem zapytania, a główne szychy które są powiązane z BioWare – milczą już nie tylko na temat kontynuacji, ale również na temat głośno zapowiadanych DLC, w tym bardzo wyczekiwanego dodatku o Quariańskiej Arce. Co ciekawe, podobno nikogo nie zwolniono – tylko przeniesiono. Czyżby kolejny przykład strachu przed poprawnością polityczną? Na chwilę nie ma wątpliwości – cykl zabiła albo ona, albo fiskalizm – choć wygląda na to, że była to kombinacja dwóch tych czynników.

 

opakowania kartonowe