W zeszłą środę jak grom z jasnego nieba gruchnęła informacja, że Tomasz Bagiński nie nakręci filmu o przygodach wiedźmina. Nakręci serial i to razem z potężnym Netflixem, który jest odpowiedzialny za takie hity jak House of Cards oraz Stranger Things – zna się zatem na political fiction i fantasy – obu nogach na których stoi uniwersum Wiedźmina.

sapek417


Gra wiedźmin ujrzała światło dzienne w 2007 roku, kiedy to studio CD Projekt RED wydało grę na silniku Aurora – znanym z Neverwitner Nights. Kupili oni prawa do Wiedźmina od Sapowskiego po raczej niskiej cenie, co jak się później okazało, było wielkim błędem ze strony bucowatego pisarza. Scenariusz napisał Artur „Garnek” Ganszyniec – autor papierowego RPG Wolsung (który swoją drogą także jest świetnym materiałem na grę komputerową i serial).  Filmik promujący grę stworzył nie kto inny jak znany już wtedy Tomasz Bagiński.  Za mniej niż 20 milionów złotych, stworzono praktycznie pierwsza polską superprodukcję grową na skalę światową. Promocją po za rynkiem polskim zajęła się firma posiadająca prawa do engine – Atari.  W 2011 roku miała miejsce premiera kontynuacji gry i już wtedy było wiadomo, że gra będzie wielkim hitem i otrzyma kolejną cześć. Trzeci Wiedźmin stał się megahitem na skalę światową i w 2015 był najwyżej ocenianą grą. Razem z grą, drugą falą popularności zaczęły cieszyć się książki, co nie umknęło uwadze Andrzeja Sapowskiego, który to zauważył, że podpisał złą dla siebie umowę, gdyż zlekceważył graczy. Których swoją drogą od tamtej pory notorycznie obraża. Wydawać się może, że znaleziono jakąś nagrodę pocieszenia dla skąpego Sapkowsiego – Bagiński załatwił mu rolę konsultanta kreatywnego przy serialu. Miejmy nadzieję, że dzięki temu uniknie się podobnej wtopy, jaka miała miejsce przy pierwszej ekranizacji Wiedźmina.

 

poduszki powietrzne