Złośliwi twierdzą, że gdyby nie podatność na modyfikowanie, to flagowe produkcje Bethesdy, czyli serie The Elders Scrolls i Fallout, bardzo szybko skończyłyby swoją żywotność. Trudno temu zaprzeczyć, biorąc pod uwagę podejście wydawcy do tematu modów, który krąży wokół nich i co jakiś czas próbuje uszczknąć coś dla siebie.

brum123


Nie tak dawno zrobiło się głośno o kolejnej propozycji „płatnych modów” do Skyrim czy też Falloutów. Pomysł usprawiedliwiano tym, że społeczność Moderska jest podzielona i trudno tak pracować, dlatego należy stworzyć oficjalną platformę modderską, która będzie oferowała także płatne mody. Jest to o tyle głupie, że obecnie większość modów działa na niezależnej platformie Nexus, a jedyną realną doń konkurencją (teoretycznie tylko) jest Steam Workshop, który nie jest najlepszą opcją, gdyż nie pozwala na korzystanie z gier z dystrybucji nie-cyfrowych czy z innych sklepów z grami z Internetu. Community oburzyło się i Bethesda zapowiedziała, że najwyżej zapłaci twórcom najlepszych modów, nie wymagając przy tym pieniędzy od graczy. Cóż, co z tego wyniknie – zobaczymy. W świecie modów do Skyrima natomiast pojawiła się nowa perełka. Potencjalnie największy mod do Skyrima pokazał, że nie jest tylko mrzonką – udostępniono nowy obszar, znany z poprzedniej odsłony cyklu – Obliviona. Mowa o Brumie i okolicach, czyli mieście z cesarskiej prowincji Tamriel, które graniczy z prowincją Nordów – Skyrim właśnie. Mod robi wrażenie, choć nie jest największym modem dodającym obszary do zwiedzenia, to jednak oferuje więcej, niż oficjalny dodatek – Dragonborn. Ma się on niebawem ukazać w wersji Skyrim Special Edition, a następnie ma trafić na konsole Xbox. Warto tutaj zaznaczyć, że w kwestii modów na konsole Bethesda jest zarówno pionierem jak i liderem, co nie koniecznie podoba się przedstawicielom „PC master race”.

pudełka kartonowe