Zgodnie z tym o czym informowaliśmy was kilka dni temu, tajemnicze odliczanie na stronie studia OtherSide Entertainment było powiązane z zapowiedzią trzeciej części System Shocka. Po zakończeniu odliczania, na stronie można teraz ujrzeć nazwę gry, studio i grafikę przedstawiającą kultową już SHODAN. Ponadto na stronie zaimplemenotwane zostało krótkie nagranie audio o treści: ,,Myślałeś, że o tobie zapomniałam, robaku?"

I rzeczywiście mogło się wydawać, że gracze zapomnieli już o uniwersum System Shocka, a wszystko za sprawą jego duchowego spadkobiercy czyli serii BioShock, którego uroda graficzna i klimat mocno przypominał ten znany z System Shocka.

Przypomnijmy, że studio OtherSide Entertainment założone jest pzez Paula Neuratha, czyli osobę odpowiedzialną za pierwszego jak i drugiego System Shocka. Udało mu się teraz zebrać część starej ekipy pracującej nad poprzednimi odsłonami gry, więc można się spodziewać, że twórcy chcą jak najwierniej odtworzyć klimat znany graczom z jedynki i dwójki. Warto tu również wspomnieć, że studio jest również odpowiedzialne za remaster pierwszego System Shocka.

Wszyscy chętni do bycia na bieżąco odnoścnie informacji o trzeciej odsłonie serii, mogą dołączyć do listy mailingowej, po czym otrzymają ankietę z szeregiem pytań na temat preferowanej platformy do grania, znajomości poprzedniej części czy też zainteresowania wirtualną rzeczywistością. Ostanie pytanie może mieć wiele wspólnego z popularnymi obecnie googlami do wirtualnej rzeczywistości.

Nie jest również jeszcze do końca jasne czy twórcy nie poproszą graczy o małe dofinansowanie swojego ambitnego projektu poprzez zbiórkę na Kickstarterze - co miało miejsce w przypadku ich innych projektów.

 

Star Citizen to prawdziwy ewenement jeżeli chodzi o rynek gier. Bardzo rzadko zdarza się aby tak ogromna liczba graczy była w stanie finansować produkt, który jest do piero we wczesnej fazie produkcji. Jak jednak widać, miłośników galaktycznych przygód nie brakuje i dalej z ogromnym entuzjazmem finansują oni proces produkcji Star Citizena. Niedawno developer udostępnił wersję 2.0 Alfa swojej gry a w niej spory kawałek rozgrywki. Pozwoli on graczom między innymi na zwiedzanie całej planety z jej trzema księżycami, trzy stacje kosmiczne, podryfujemy w przestrzeni kosmicznej poza naszym statkiem i postrzelamy w trybie pierwszej osoby. W ręce graczy zostało oddanych 17 misji, 20 losowych zdarzeń i całą masę innych ciekawostek. Z racji wypuszczenia wersji 2.0 pojawił się również nowy trailer zachęcający do zapoznania się z produkcją.

Jak już wspomnieliśmy na wstępie, tak ogromny sukces Star Citizen jeszcze przed wydaniem samej gry to swego rodzaju fenomen. Na kickstarterze było już wiele różnego rodzaju projektów - od deskolotki z powrotu do przyszłości po rzeczy jak pufa z funkcją masażu, ale to właśnie Star Citizen jest koronnym przykładem sukcesu kampanii craftfoundingowej. Projekt jest absurdalnie wręcz ambitny, co najprawdopodobniej przełożyło się na tak duże zainteresowanie i poparcie społeczności graczy, że zebranie 100 milionów dolarów zajęło zaledwie 3 lata.

Możemy wysunąć również śmiałą tezę, iż po tym jak teraz gracze mieli okazję sprawdzić jak wygląda gameplay gry i tego co oferuje - gracze zdecydują się na jeszcze aktywniejsze finansowanie produkcji. Gra już teraz ma bardzo stabilne zaplecze finansowe, pieniędzy jest aż nadto, a na zmianę koncepcji za późno. Pozostaje jedynie pytanie czy twórcy gry będą w stanie sprostać wygórowanym oczekiwaniom graczy i czy ambitne zapowiedzi odnośnie bogactwa treści w grze będą miały potwierdzenie w finalnym produkcie. Pieniądze pieniędzmi - ale mimo wszystko, wykonanie pozostaje w rękach developerów, a jak wiadomo czasami presja publiczna potrafi zniszczyć nie jeden projekt.

Wsparcie i rozwijanie wydanej gry okazuje się bardzo ważną kwestią, jeżeli chodzi o postrzeganie danej marki i tytułu dla graczy. Jeżeli jakiś developer zaraz po wydaniu danego tytułu decyduje się o zaprzestaniu wsparcia dla niego lub idzie drogą jedynie kilku płatnych DLC to na pewno tytuł tego rodzaju spotka się z raczej chłodnym odbiorem graczy. Zupełnie inną drogę postanowiło obrać studio Ghost Games, odpowiedzialne za najnoszą odsłonę wyścigów samochodowych Need For Speed i zamierza się ono wywiązać ze złożonej graczom podczas priemiery gry obietnicy ciągłego wspierania i rozbudowywania swojej produkcji za darmo. Jeżeli chcecie być więc objęci programem darmowych dodatków, a nie posiadacie jeszcze gry to zakładajcie swoje buty i pędźcie do najbliższego sklepu z grami.

Z tego też względu dla maniaków wyścigów czeka kolejna porcja darmowych dodatków. Wśród nowinek jest bardzo wiele różnych rzeczy. Dla przykładu, nowe elementy dekoracyjne nie muszą robić na nikim wrażenia, ale już 15 dodatkowych konkurencji to coś na co warto zwrócić uwagę. Tym bardziej, że składają się one na kolejną fabularną gałąź w grze i oznaczają powrót starych znajomych z poprzedniej odsłony gry pod tytulem Underground.

To jednak nie koniec nowości, jakie przygotował developer. Gracze zyskają możliwość zdobycia nowych trofeów i osiągnięć, związanych m.in. z nowymi znajdźkami do upolowania (murale, figurki, ciekawe miejsca). Ponadto, zwiększony został też maksymalny poziom reputacji jaki gracz może osiągnąć i obecnie wynosi on aż 70.

Czy to już wszystkie nowości? Nie! Oprócz wspomnianych innowacji do gry Need For Speed trafi również ścieżka dźwiękowa pochodząca z wcześniejszych odsłon tej serii. Jeżeli więc macie nostalgię do niektórych utworów, które towarzyszyły wam podczas szaleńczych wyścigów to teraz możecie je bez problemu odsłuchać grając w najnowszego NFS'a.

 

Technologie związane z wirtualną rzeczywistością przechodzą obecnie chyba drugą młodość. Wszystko za sprawą coraz to mocniejszego sprzętu oraz większych możliwości programistów. Nic dziwnego wiec, że każda licząca się marka chce jak najszybciej i jak najwcześniej uszczknąć sobie kawałek z "tortu" wirtualnej rzeczywistości. Nie inaczej jest ze znaną marką HTC. Niestety produkt HTC zaliczy lekkie opóźnienie, gdyż wcześniejsze doniesienia o tym, że pierwsza seria gogli wirtualnej rzeczywistości HTC Vive trafi do konsumentów pod koniec tego roku są już jednak nieaktualne. Pojawił się oficjalny komunikat na blogu marki HTC, w którym możemy przeczytać, że sprzęt do korzystania z wirtualnej rzeczywistości trafi do sklepów dopiero w kwietniu 2016 roku. Natomiast ostatni rzut wersji przeznaczonych dla developerów będzie miał miejsce w styczniu 2016.

Gogle wirtualnej rzeczywistości HTC Vive są tworzone przy współpracy z Valve. Razem z Oculus Riftem i PlayStation VR będą stanowić zapewne najlepszą opcją doświadczania jakie niesie za sobą przebywanie w wirtualnej rzeczywistości. Już teraz możemy bez wątpienia stwierdzić, iż jednym z najgorętszych tematów nadchodzącego roku będzie właśnie odświeżona technologia wirtualnej rzeczywistości.

A wy jak myślicie? Czy w kontekscie gier wideo, wirtalna rzeczywistość ma szansę okazać się rewolucją, czy też spotka ją może los podobny do innych innowacyjnych wynalazków jakie przewineły się ostatnio przez nasz rynek jak kontrolery ruchu Kinect do konsoli Xbox czy też odmiana kontrolera ruchu od Playstation czyli PS Move, stanowiące wypełniacze czasu dla casualowych graczy.. Osobiście jesteśmy raczej sceptycznie nastawieni do tego, że wirtualna rzeczywistość zagości na rynku dłużej i okaże się raczej zesonowym boomem.

Tak czy inaczej na efekty pracy developerów i tak musimy zaczekać do kwietnia przyszłego roku więc na razie należy uzbroić się w cierpliwość.